MRiRW: „jesteśmy bezpieczni żywnościowo, nie będzie w Polsce głodu”

MRiRW: „jesteśmy bezpieczni żywnościowo, nie będzie w Polsce głodu”

Agresja Rosji na Ukrainę to nie tylko problem naszych wschodnich sąsiadów. Konsekwencje wojny roztaczają się znacznie szerzej – na całą gospodarkę Europy i świata. Szczególnym wyzwaniem z jakim przyjdzie nam się zmierzyć lada moment będą niższe zbiory na terenie Ukrainy, a już teraz wielu przedsiębiorców odczuwa braki surowców, a konsumenci – drastyczny wzrost cen.

Mimo bardzo napiętej atmosfery geopolitycznej, a także wizji niedoborów surowcowych, członkowie rządu zapewniają, że Polska jest bezpieczna i żywności nie zabraknie. Są również zapewnienia, że eksportowo jesteśmy stabilnym państwem.

Przede wszystkim trzeba podkreślić to o czym mówimy od kilku tygodni, że Polska jest bezpieczna jeśli chodzi o żywność. Jesteśmy eksporterem netto. Eksportowaliśmy w zeszłym roku za ponad 37 mld euro. W tym roku eksport spada, ale z tego powodu, ze Europa budzi się i zauważa, że sytuacja wojenna wymaga pewnych ruchów. 

Norbert Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych

Niezależnie jednak od aktualnych wyników i prognoz, w dalszym ciągu konieczny jest monitoring ruchów rynkowych.  Kluczowa jednak jest reakcja pozostałych państw Wspólnoty i ich działania. Systemy gospodarcze Unii są mocno ze sobą powiązane i każdy podmiot ma wpływ na ogólne poczucie stabilności rynku spożywczego. 

Spadek eksportu i wzrost cen

Jak zaznacza pełnomocnik rządu, Norbert Kaczmarczyk, mimo bezpieczeństwa działalności eksportowej, zauważalny jest jej spadek. Jak podkreśla ekspert – w zeszłym roku o tej porze mieliśmy wyeksportowane już ponad 1 mln ton zbóż, na ten moment jest to ok. 100 tys. ton.

Mimo takich wyników ministerstwo uspokaja. W dalszym ciągu produkcja żywności wypełni potrzeby Polaków. Nie grozi nam wizja pustych półek i braku dostępu do produktów spożywczych.

Inną kwestią jest wzrost cen, który w obecnej sytuacji jest nieunikniony. Kiedy sytuacja zacznie się poprawiać? Zdaniem Norberta Kaczmarczyka konieczna jest zdecydowana reakcja naszego zachodniego sąsiada i potępienie działań Rosji. Jak zaznacza – Ukraina jest „spichlerzem” Europy – i jej znaczenie dla rolnictwa, cen surowców i ich dostępności jest nieocenione.

Jesteśmy bezpieczni żywnościowo, nie będzie w Polsce głodu. Natomiast odczuwamy to w portfelach i będziemy do to czuwać dopóki Europa nie zajmie stanowiska, które będzie jednoznacznie potępiać agresję Rosji na Ukrainę. Mówię tutaj o Niemcach, którzy muszą pokazać jednoznaczne stanowisko. Odciąć się od współpracy z Rosja, bo jak najszybsze uwolnienie się Ukrainy to też bezpieczeństwo żywności nie tylko dla Polski, ale też całego świata, ponieważ jest ona „spichlerzem Europy”. Jeśli ona będzie bezpieczna – to Europa będzie bezpieczna. I również w sklepach te łańcuch dostaw, które są zaburzone będą unormowane, a dzięki temu będziemy mogli normalności, również cenowej.

Norbert Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych

Już teraz dotkliwie możemy odczuwać skutki braku dostępu do ukraińskich surowców, choćby patrząc na ceny oleju. A te z dużą dozą prawdopodobieństwa nadal będą rosnąć.

Bezpieczeństwo białkowe

Bezpieczeństwo białkowe to sytuacja, kiedy krajowe źródła białka roślinnego są w stanie zapewnić odpowiednią ilość tegoż składnika w paszach dla zwierząt. Brak pożywienia dla żywca w gospodarstwach generuje bardzo duże problemy w wielu branżach – nie tylko u hodowców.

Bezpieczeństwo białkowe to bardzo istotny temat związany przede wszystkim z paszą. Jako posłowie podpisujemy moratorium co dwa lata, czyli sprowadzanie soi genetycznie modyfikowanej ze Stanów Zjednoczonych – całej Ameryki Północnej i Południowej, co prowadzi do tego, że cały czas brakuje tej paszy, chociażby dla drobiu i przez to mamy problem białkowy.

Norbert Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych

Norbert Kaczmarczyk zaznacza, że organy państwowe promują zespoły białkowe, które mają zachęcić rolników do uprawy soi. Jakie są plusy? Dużo mniejsze nawożenie azotowe i wyższe plony w przyszłych latach.

Rolnicy, którzy zdecydują się na uprawę soi, mogą liczyć też na wsparcie finansowe ze strony rządowej. Kolejnym atutem ma być zabezpieczenie krajowego surowca i uniezależnienie się od produktów importowanych.

Soja jest doskonałym przedplonem dla pszenicy, są dobre gratyfikacje finansowe, można prowadzić gospodarstwo na wyższym poziomie niż na przykład gospodarstwo skupione na kukurydzy czy pszenicy. Jednocześnie można stosować naprzemienne uproszczone uprawy, czyli np. uprawę bezorkową jako przedplon przed pszenicą. Dzięki temu ten deficyt nawozowy jest tutaj zniwelowany, rolnicy nie wydają tyle pieniędzy. Natomiast mogą na soi dobrze zarobić, a co za tym idzie – paszarnie, kurniki maja nasze rodzime białko non GMO z naszych nasion. Dzięki temu utrzymujemy bezpieczeństwo białkowe, krótkie terminy dostaw, bezpieczeństwo paszowe i bezpieczeństwo jeśli chodzi o produkcję drobiu. To jest niesamowicie istotne.

Norbert Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych

W Polsce mamy około 20 tys. hektarów upraw soi. Jak przekonuje ekspert – to wciąż za mało, bo nie zapewnia pełnego bezpieczeństwa białkowego. 

Marzy mi się to również ze względy na wynik ekonomiczny rolników i hodowców. To zabezpiecza bardzo wiele elementów, a przede wszystkim zabezpiecza portfel konsumenta, który będzie mógł taniej kupić żywność w sklepie, bo nie będzie tak wysokich kosztów produkcji.

Norbert Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych

Bezpieczeństwo białkowe to zatem duży krok w stronę poprawy bytu konsumenta i jego portfela. Zmniejszone nakłady na produkcję to finalnie niższa cena na półce.


 

Reklama