Odczujemy brak dostaw żywności z Rosji i Ukrainy. Ceny wzrosną nawet o 22%

Odczujemy brak dostaw żywności z Rosji i Ukrainy. Ceny wzrosną nawet o 22%

Nie da się w całości zastąpić niedoboru dostaw produktów rolnych z Rosji i Ukrainy – wynika z wyliczeń FAO. W następnym sezonie czekają nas wzrosty cen żywności od kilku do ponad 20%.

FAO szacuje, że ceny żywności na rynku globalnym mogą wzrosnąć o 8–22% wobec poziomu wyjściowego sprzed wybuchu wojny, a i tak były to już poziomy mocno podwyższone. W lutym indeks globalnych cen żywności wzrósł do 140,7 punktów, czyli był o 20,7% wyżej niż rok wcześniej. To rekord wszech czasów, wyższy od dotychczasowego z lutego 2011 roku o 3,1 punktu. Najmocniej podrożały oleje oraz nabiał, a tylko w przypadku cukru odnotowano lekki spadek.

Drób i jaja będą coraz droższe?

Podwyżki będą dotyczyły m.in. zbóż, ale to z kolei przekłada się na inne rynki. Szok cenowy obserwowany jest m.in. na rynku drobiarskim. Producenci drobiu i jaj podnoszą ceny dla konsumentów, bo pasze – główny składnik ich kosztów – szybko drożeją. Według Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz władze, zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym, powinny pilnie monitorować sytuację.

 Ukraina była bardzo szybko rozwijającym się rynkiem w ostatnich latach, jeśli chodzi o produkcję drobiarską i produkty rolne w ogóle. Z uwagi na umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską była bardzo mocno obecna na rynku unijnym. Ukraina była jednym z największych dostawców mięsa drobiowego na rynek unijny, jak również liderem w dostawach zarówno jaj, jak i produktów jajecznych do sektora HoReCa w UE. Poza tym zyskała bardzo mocno z uwagi na konkurencyjność swoich produktów na rynku globalnym.

Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz

Jak podkreśla, Ukraina eksportowała prawie pół miliona ton mięsa drobiowego na międzynarodowe rynki. Teraz jej odbiorcy szukają alternatywnych dostaw.

My, mimo że wcześniej byliśmy drożsi od Ukrainy, to jednak w tej chwili jesteśmy bardzo konkurencyjni w handlu eksportowym, w czym pomaga nam również słaby złoty.

Katarzyna Gawrońska

Ukraińscy rolnicy szukają rozwiązań

„W 2021 roku Federacja Rosyjska lub Ukraina (lub oba te kraje) znalazły się w pierwszej trójce światowych eksporterów takich produktów jak pszenica, kukurydza, rzepak, nasiona słonecznika i olej słonecznikowy, przy czym Federacja Rosyjska również była światowym eksporterem nawozów azotowych, drugim wiodącym dostawcą nawozów potasowych i trzecim największym eksporterem nawozów fosforowych” – czytamy w analizie Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

Eskalacja konfliktu rodzi obawy o to, czy plony i produkty w Ukrainie będą zbierane i eksportowane. Wojna już doprowadziła do zamknięcia portów, a to droga morska była głównym szlakiem transportowym dla zboża, zawieszenia operacji tłoczenia nasion oleistych i wprowadzenia wymagań dotyczących licencji eksportowych dla niektórych produktów. Dodatkowo zbliża się pora kolejnych zasiewów.

W tej chwili problemem stało się to, że zakontraktowane kilka milionów ton zbóż do końca sezonu zbożowego, czyli do czerwca, nie wypłyną z Ukrainy na rynki światowe. Bardzo dużym zagrożeniem jest też to, że Ukraina z uwagi na obecną sytuację może nie dokonać większości zasiewów, bo one odbywają się pod koniec marca, na początku kwietnia, tak że istnieje długoterminowe ryzyko, jeżeli chodzi o podaż z Ukrainy na rynkach światowych.

Katarzyna Gawrońska

Ukraińcy szukają jednak innych rozwiązań. Już zapowiedzieli transport zbóż drogą kolejową, choć jej przepustowość jest dużo mniejsza niż statków. Jak podkreślają przedstawiciele KIPDiP, powołując się na agencję Bloomberga, ukraińska firma MHP, największy producent kurczaków, wznowiła eksport drobiu transportem drogowym i rozważa kolej. Zapowiada także zasiewy na dużą skalę, szczególnie w środkowej i zachodniej części Ukrainy.

Nie wiadomo, jak zachowają się inne kraje w stosunku do wielkości zasiewów, prognoz zbiorów, do tego, jakie mają zapasy na swoich wewnętrznych rynkach. Nie wiadomo też, jak będzie dalej zachowywała się giełda i kapitał spekulacyjny, więc istnieje jeszcze bardzo duże ryzyko, że sytuacja będzie bardzo trudna co najmniej przez najbliższe miesiące. Trudno na tym etapie prognozować cokolwiek.

Katarzyna Gawrońska

Dwucyfrowe wzrosty surowców rolnych przekładają się na ceny jaj i drobiu

Z symulacji FAO wynika, że niedobory ziarna spowodowane niemożnością importu z Rosji i Ukrainy mogą być tylko częściowo zrekompensowane w sezonie 2022/2023 przez alternatywne źródła. Dla wielu eksporterów szkodą na drodze do zwiększenia produkcji mogą być jej wysokie koszty.

W górę idą kontrakty na surowce rolne na światowych giełdach. Od początku roku pszenica podrożała o niemal jedną trzecią, a to i tak po częściowym odreagowaniu. W ciągu 12 miesięcy cena skoczyła dwukrotnie mocniej. Kukurydza podrożała w tych okresach odpowiednio o przeszło 20 i przeszło 30%, a soja – o ponad 20% i niemal 18%.

Ceny ziarna paszowego będą mieć z kolei przełożenie na producentów drobiu – odpowiadają one bowiem za 60-70% kosztów produkcji drobiarskiej. Już w ostatnich tygodniach widoczny jest szok cenowy na rynku drobiarskim – ceny jaj w hurcie wzrosły o 89% od początku lutego do połowy marca, a wolnorynkowe ceny skupu żywca kurcząt – o ponad 38%. Dlatego organizacje drobiarskie zaapelowały w połowie miesiąca do rządu o ustabilizowanie sytuacji na rynku pasz.

Sądzimy, że Ministerstwo Rolnictwa powinno bardzo skrupulatnie śledzić to, co się dzieje na rynkach światowych, jeśli chodzi o podaż surowców paszowych, o to, w jakich ilościach wypływa zboże z Polski, ponieważ ceny w eksporcie w portach są zdecydowanie najmocniej oddziałującym czynnikiem na to, jakie są ceny sprzedaży i możliwości zakupu przez producentów jaj i drobiu. Powinniśmy się też zastanowić na forum unijnym, czy mamy możliwości interwencji rynkowych. Takie interwencje, które np. w ostatnim czasie wprowadziły Węgry, związane z zakazami i limitowaniem eksportu na szczeblu danego kraju członkowskiego, nie są możliwe z punktu widzenia prawa, ponieważ funkcjonujemy na wspólnym rynku. Natomiast Komisja Europejska powinna tutaj z dużym zaangażowaniem śledzić to, co się dzieje w każdym kraju, i ewentualnie, jeżeli zaistnieje takie ryzyko, którego nie jesteśmy w stanie na tym etapie przewidzieć, podjąć odpowiednie kroki.

Katarzyna Gawrońska

Źródło: Newseria
Fot. stock.adobe.com/Drazen

Reklama