Wywiad z Andrzejem Szumowskim, Prezesem Stowarzyszenia Polska Wódka (PVA)

Wywiad z Andrzejem Szumowskim, Prezesem Stowarzyszenia Polska Wódka (PVA)

Wzrost akcyzy to wyzwanie dla całej branży alkoholowej. Przed producentami czas zmian i analizy skutków wprowadzonej podwyżki. O obecnej sytuacji i przewidywanych konsekwencjach dla przemysłu spirytusowego rozmawiamy z Andrzejem Szumowskim, Prezesem Stowarzyszenia Polska Wódka (PVA).

Od stycznia tego roku wzrosła akcyza na wyroby alkoholowe. Czy jako branża jesteście gotowi sprostać zmianom?

Wzrost, o którym mówimy to podwyżka o 10% na wszystkie kategorie alkoholi z wyłączeniem cydru i perry. Pamiętajmy, że zapowiedzi rządu dotyczące akcyzy określały ją na poziomie 3%... Jednak tuż po wyborach nowy rząd nagle, bez konsultacji społecznych oraz w zasadzie również bez uzasadnienia, ogłosił decyzję o podwyższeniu podatku aż o 10%. Jako branża spirytusowa przygotowywaliśmy się do wzrostu o wspomniane 3%. Podwyżka o 10% zmienia zupełnie politykę firm oraz zasady gry rynkowej. Podwyżka i bardzo krótki okres od zapowiedzi do implementacji decyzji rządowej nie dała szans na przygotowanie. A na nowo należy opracować m.in. zasady polityki cenowej, skali produkcji czy eksportu i importu. Taka szybka zmiana nie pozwoliła również należycie przygotować się nam, przedstawicielom branży spirytusowej – importerom, dystrybutorom, producentom – ale także ustalić relacji z partnerami – szeroko rozumianą dystrybucją, sprzedażą czy naszymi kontrahentami zewnętrznymi.

Jakie skutki dla przemysłu spirytusowego będzie miał wzrost podatku?

Każda podwyżka podatku akcyzowego, szczególnie dwucyfrowa, bezwzględnie spowoduje (jeszcze w tym roku) zachwianie rynku wyrobów spirytusowych oraz osłabi pozycję branży spirytusowej względem innych kategorii alkoholi. A to ze względu na to, że dla nas 10% oznacza około 2 złotych więcej na półce. W przypadku piwa 10% to będzie ok.10 groszy, więc z ekonomicznego punktu widzenia – nieistotna zmiana.

Wydaje się, że najbardziej podwyżkę podatku odczują producenci i dystrybutorzy kategorii economy i mainstream. Wzrost akcyzy raczej nie dotknie tych, którzy postawili na premium i prestiż, czyli droższe alkohole. W ich przypadku podwyżka nie musi oznaczać odejścia lojalnych i poszukujących konsumentów oraz koneserów. Zostaną przy brandach, z którymi przez ostatnie lata mieli okazję się zapoznać i którym stali się wierni. Jest to również „memento” dla kategorii, którą od kilkunastu lat jest Polska Wódka – Polish Vodka. Polska Wódka jest z natury rzeczy kategorią premium albo jeszcze wyżej. Dlaczego? Dlatego, że jest droższa w produkcji, wymaga określonych w defincji surowców pochodzących tylko z Polski, a cały proces wytwarzania musi odbywać się w naszym kraju, co stawia jej producentów w sytuacji mniej konkurencyjnej, niż w przypadku producentów wódki z surowca importowanego z zagranicy lub spirytusu sprowadzonego spoza Polski. Poza tym siedem lat funkcjonowania obowiązującej dziś definicji Polskiej Wódki oraz, co warto podkreślić, działań edukacyjno-informacyjnych złożonych na barki jednej organizacji – czyli Stowarzyszenia Polska Wódka – i zaledwie kilku producentów produktu chronionego geograficznie „Polska Wódka” bez wsparcia instytucji państwowych daje powoli efekty w kraju i za granicą. Oznaczenie geograficzne „Polska Wódka” w niektórych kręgach konsumenckich zaczęło mieć duże znacznie – z czego się cieszymy. Myślę, że jeżeli kłopoty czy zawirowania w branży spirytusowej będą miały miejsce to nie dotknie to polskiej wódki zarówno w kraju, jak i za granicą.

Pojawiają się głosy, że poprzez podwyżkę akcyzy cena półlitrowej 40-procentowej butelki wzrośnie o 1,40 zł. Czy dla konsumenta będzie to zauważalna zmiana?

Ta kwota to jedynie podwyżka podatku akcyzowego, natomiast finalna cena produktu na półce zależy od całości podatków: akcyzy jak również pochodnych, marż w łańcuchu dostaw. Zakładamy, zresztą już to możemy zaobserwować, że średnio cena półlitrowej butelki wódki czy wyrobów spirytusowych wzrosła o około 2 zł, a w niektórych przypadkach nawet więcej.

Ten rok będzie trudny dla branży spirytusowej, a kolejny jeszcze bardziej. Dzisiaj możemy jeszcze wykorzystać zapasy wynikające ze wzmożonej produkcji, bądź intensywniejszego importu. W przyszłym roku będzie to niemożliwe. Osłabienie branży spirytusowej przełoży się również na osłabienie możliwości produkcji i eksportu polskich wyrobów spirytusowych. Jednak obserwując podwyżki podatku akcyzowego w odniesieniu do produktów wrażliwych zarówno na polskim rynku, jak i na rynkach zagranicznych, możemy spodziewać się wzrostu szarej strefy – która nie płaci żadnych podatków i nie dba o jakość produktów, co zagraża zdrowiu konsumentów.

Oficjalnym powodem wzrostu akcyzy według rządu jest dbałość o zdrowie Polaków…

Chciałbym w to wierzyć, jednak moim zdaniem konsumpcja się nie zmniejszy. Nie mamy też pewności, że zakładane wpływy do budżetu państwa będą zrealizowane. Zastanawiam się też, czy jeżeli ten eksperyment się nie uda, jeżeli wzrośnie szara strefa, czy ktoś uderzy się w piersi i powie: „pomyliliśmy się, powinniśmy z wami rozmawiać, z branżą spirytusową, z szeroko rozumianym sektorem alkoholowym”. Dialogu zabrakło, choć przestrzegaliśmy i prosiliśmy o posłuchanie i merytoryczną dyskusję. Efekt jest jaki jest – podwyżka o 10% od 1 stycznia.

Jednak macie już pewne doświadczenia z 2014 roku…

I tak i nie. Po pierwsze, w 2014 roku mieliśmy trochę dłuższe vacatio legis, po drugie wtedy dotykało to tylko i wyłącznie branżę spirytusową. Podniesienie akcyzy dla całego rynku alkoholowego o tę samą wielkość tylko pozornie wyrównuje szanse. Jak ostatecznie będzie wyglądała sytuacja na rynku? To nie jest jednoznaczne. Prawdą jest, że branży w przeszłości rzucano kłody pod nogi, ale ostatecznie z problemów wychodziła. Dzisiaj nikt nie jest w stanie ocenić jakie będą najbliższe lata, ale z pewnością trudne. Spokojne patrzenie w przyszłość nie jest obecnie możliwe.

Dziękuję za rozmowę
Tomasz Pańczyk
Redaktor Naczelny

Reklama